Czyli jak urządzić ślub i nie zwariować :)

W poszukiwaniu TEJ jedynej cz.II

Kończąc historię…
Doczekawszy się mojej koleżanki ruszamy dalej w poszukiwaniu sukienki.
Tak więc trafiamy do sklepu (nazwy nie pamiętam), który powinien nazywać się „Moda zatrzymała się w latach 90”. Tak, taki sklep istnieje w jednej z większych krakowskich galerii. Wszystkie, ale to wszystkie sukienki były zrobione z … tafty. Tafty w różnych kolorach, od „boskiego” bordo do ponętnego seledynu. Uciekłyśmy stamtąd w ciągu kilku sekund.

Dopadło mnie zmęczenie i też myśl „może poszukam butów”. Tak więc udałyśmy się do sklepu z butami. I koleżanka je ujrzała. Szafirowe czółenka. W zawrotnej cenie 89zł 🙂
Buty mało ślubne, nie mają białego lub beżowego koloru, nie są ze skóry i nie wyjdę w nich tylko raz, ale z racji tego, że jestem praktyczna – kupiłam je. Po ślubie będę w nich biegać po mieście 🙂


Tak więc pełna radości niosąca swoje ślubne buty ujrzałam… kolejne buty 🙂
Na szczęście ich nie kupiłam, chociaż przeszło mi to przez myśl.

Kończąc Naszą podróż przypadkowo weszłyśmy do sklepu M. W sklepie M było chyba wszystko, ale nie to czego szukałyśmy, jednakże wywiązał się dialog:
(J)a
(S1)-Sprzedawczyni 1
(S2)-Sprzedawczyni 2

(S1): Czego Panie szukają?
(J): Białej sukienki.
(S1): Uuu… to nie wiem czy coś mamy, bo nie ma jeszcze sezonu. (tutaj zaczęła rozglądać się po sklepie)
(S2): Mamy taką białą sukienkę z zdobioną górą.
(J): Szukam na swój ślub.
(S1): To nie lepiej iść do salonu sukien ślubnych?!
(J): Nie, to na cywilny.
(S2): Przyszła nam taka jedna, mamy ją na zapleczu. Zaraz przyniosę.

Po chwili wróciła z suknią, która wygląda jak z salonu sukien ślubnych, ale miała…różowe dodatki.
(J): Mam taką podobną w domu.
(S1): Z salonu?
(J): Tak, ale nie chcę w niej iść.
(S1 i S2): …

W tym momencie S1 albo S2 już nie pamiętam wpadła na genialny pomysł. Mam przychodzić od za trzy tygodnie, co tydzień w piątek po południu i pytać o białe sukienki.
Taaa, już lecę.

Tak więc podsumowując nadal nie mam nic. Nic mi się nawet nie podoba. Nie mamy również jeszcze obrączek, zaproszeń, stroju Pana Młodego. Nie mam pomysłu na fryzurę, makijaż, bukiet, auto. Nie mam pomysłu na nic. A nie – mam buty 🙂
Ale w samych butach nie pójdę! Chyba 🙂

 

Cześć :) Mam na imię Sylwia i mieszkam w Krakowie. Prowadzę bloga ślubnego, z przymrużeniem oka ;) Chcę Ci pokazać, że zorganizowanie własnego ślubu może być fantastyczną przygodą. Zapraszam !
Posts published: 24

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Znajdź artykuł
Popular Posts
Zapisz się do mojego newslettera

Copyrights © 2016-2017 Ślubna kawiarenka.