Czyli jak urządzić ślub i nie zwariować :)

W poszukiwaniu TEJ jedynej cz.I

Zakup sukni ślubnej jest niezwykle trudny, tym bardziej, że poszukiwałam jej w sieciówkach 🙂
Uważam, że jeśli się bierze ślub cywilny z obiadem dla najbliższych to nie widzę sensu paradowania w typowej sukni ślubnej. Tym bardziej, że założyłam się z Narzeczonym, że na sukienkę nie wydam więcej niż 200zł.

W zeszłym tygodniu umówiłam się z koleżanką Iwoną na poszukiwania sukienki idealnej. Z racji tego, że byłam chwilę wcześnie postanowiłam poszukać sukienki na własną rękę.

Wybór padł na jeden ze sklepów z odzieżą na literę A (by nie robić reklam) 🙂
Tam przymierzyłam dwie sukienki, oczywiście w kolorze białym. Pierwsza w cenie 159zł (czyli mieszczę się w budżecie). Po przymierzeniu wyglądałam jak rusałka zbierająca kwiaty na łące 🙂
Druga była o niebo lepsza – cena 189zł. Niestety jej nie kupiłam, ponieważ jak zawsze wydawało mi się, że znajdę coś lepszego.

Obok sklepu na A, znajdował się nowo otwarty sklep z włoską odzieżą, ceny również włoskie. Oczywiście nie widziałam nic godnego uwagi, dopóki nie podeszła do mnie (S) sprzedająca i nie wywiązał się dialog:
-(S)przedawczyni
-(J)a

(S): Czy szuka Pani czegoś konkretnego?
(J): Tak, białej sukienki.
(S): To świetnie się składa, właśnie przyszła…. po czym kieruje się w stronę sukienki, która wyglądała jak sukienka Pameli Anderson z Playboya z 1995 roku.

(J) : Yyy…szukam czegoś w innym klimacie.
(S): A szuka Pani długiej czy krótkiej?
(J): Szukam sukienki na ślub.
(S): Jako gość?
(J): Nie, jako Panna Młoda.
(S):

Po czym udała się na zaplecze i przyniosła sukienkę. Z grzeczności powiedziałam, że przymierzę. Sprzedająca już myślała, że sprzeda, już widziała te $$ z prowizji od sprzedaży, po czym zapytała:
(S): I jak się Pani podoba?
(J): Wyglądam jak w koszuli nocnej (przysięgam nie kłamałam)
(S): To mam dla Pani jeszcze jedną.

I pokazała mi JĄ! Sukienkę, w której jakbym wystąpiła zdobyłabym tytuł najpiękniejszej Panny Młodej EVER.
Była biała, zrobiona z czegoś podobnego do ceraty. (Na pewno mieliście taką na stole w kuchni w latach 90). Miała dużo, dużo falban i wieeeeeeeeelką ozdobę w kształcie róży pod samą szyją. Mówię Wam – mój MUST HAVE tego lata 🙂
Grzecznie podziękowałam i uciekłam stamtąd.

Po tej traumatycznej wizycie musiałam ochłonąć i poczekać na koleżankę. Dalsze poszukiwania również były owocne 🙂

 

Cześć :) Mam na imię Sylwia i mieszkam w Krakowie. Prowadzę bloga ślubnego, z przymrużeniem oka ;) Chcę Ci pokazać, że zorganizowanie własnego ślubu może być fantastyczną przygodą. Zapraszam !
Posts published: 24

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Znajdź artykuł
Popular Posts
Zapisz się do mojego newslettera

Copyrights © 2016-2017 Ślubna kawiarenka.