Czyli jak urządzić ślub i nie zwariować :)

Ślubne przesądy na wesoło

Ślubne zabobony – temat rzeka, jednakże wiele Panien Młodych je przestrzega.
Zawsze zastanawiałam się dlaczego, tym bardziej, że w czerwcu mija nasza 3 rocznica ślubu i nadal jesteśmy fajnym, pełnym miłości małżeństwem z cudownym małym … pieskiem 🙂

Jak byłam młodsza i miałam wizualizacje swojego ślubu to spełniałam przynajmniej podstawowe zasady udanego małżeństwa, czyli przewidywałam coś starego, coś nowego, coś niebieskiego, coś pożyczonego i coś białego.
Czas jednak zweryfikował wszystko.
Jeśli sukienkę szytą na zamówienie można podciągnąć pod coś nowego, a szafirowe buty pod coś niebieskiego, to spełniłam 2/5 ślubnych przesądów. Czyli, że co? Jest źle? 🙂

Jak pewnie wiecie nasz ślub nie należał do tych tradycyjnych, a my nie jesteśmy przesądni, więc z tych zabobonów się śmialiśmy. Czy słusznie?
Zacznijmy od podstaw, czyli ślubnych przesądów.

 

1. Miesiąc z literą „R”.
Jest! A wybór daty ślubu był niezwykle prosty.
(mroźny weekend w styczniu, ponad 3 lata temu)
Ja: Kiedy chciałbyś się pobrać?
M: Nie wiem, może 13 czerwca?
Ja: 13 czerwca w tym roku wypada w piątek. To może 14? To akurat jest sobota.
M: Ok.
Ja: Przynajmniej będzie ładnie wyglądał na zaproszeniach 🙂

 

2. Pan Młody nie może zobaczyć Panny Młodej w sukni przed ślubem.
Hmm…Zobaczył.
Był taki jeden dzień, gdzie stwierdziłam, że moja sukienka jest brzydka i będę w niej brzydko wyglądać (hormony mną rządziły) i poprosiłam mojego Narzeczonego o obejrzenie mnie w niej. Tak więc z płaczem na końcu nosa pozowałam przed Nim w salonie sukien ślubnych,by usłyszeć potwierdzenie, że wyglądam pięknie. Liczy się, jak mnie widział z makijażem misia pandy?

 

3. Nie wolno mierzyć obrączek.
Zmierzyliśmy je ze sto razy, w różnej konfiguracji 🙂 a teraz je nosimy i nie ściągamy.

 

4. Buty z zakrytymi palcami i piętami.
Uff…. akurat takie miałam. Trochę z przypadku, jak wiecie 🙂

 

5.Stawianie butów na parapecie na tydzień przed ślubem.
Nie postawiłam! Jak mogłam?! I co teraz? Chyba je jednak tam położę, akurat będą się fantastycznie komponować obok kwiatka.

 

6.Do ślubu trzeba iść ostrożnie,by się nie potknąć.
Ha ha ha! I komu to mówią?! Ja potrafię potknąć się nawet śpiąc 🙂 Ale na ślubie i weselu nie przytrafiło mi się.

 

7. Przenoszenie przez próg.
Dobry zwyczaj, w szczególności jeśli ma się krótką kieckę. Na szczęście u nas się nie odbyło. Chyba 😉

 

8. Witanie chlebem i solą.
U nas było witanie szampanem i wódką 🙂

 

Kiedyś zastanawiałam się kto wymyśla te wszystkie przesądy. Raczej nie wydaje mi się, że to staropolski zwyczaj przekazywany z prababki na babkę. Kiedyś nawet wymyśliłam taką teorię, że w kole gospodyń wiejskich (lub miejskich-jak kto woli) siedzą Panie, dużo Pań. Jest wino lub inne trunki i wymyślają ploteczki, jednocześnie robiąc na drutach. A później jak to kobiety, przekazują sobie te informacje z ważnym dodatkiem „tylko nie mów nikomu”.

Cześć :) Mam na imię Sylwia i mieszkam w Krakowie. Prowadzę bloga ślubnego, z przymrużeniem oka ;) Chcę Ci pokazać, że zorganizowanie własnego ślubu może być fantastyczną przygodą. Zapraszam !
Posts published: 24

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Znajdź artykuł
Popular Posts
Zapisz się do mojego newslettera

Copyrights © 2016-2017 Ślubna kawiarenka.